Świat się zmienia, ale nie można zapomnieć o faktach, które wydarzyły się na Pomorzu w pierwszych miesiącach drugiej wojny światowej. W Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego w Piasecznie odbyła się sesja popularnonaukowa zatytułowana “Krwawa kociewska jesień 1939 roku”.
W piaseckim kościele mszę św. w intencji pomordowanych odprawił ks. Kazimierz Myszkowski, proboszcz tamtejszej parafii.
W muzeum młodzież zespołu Piaseckie Kociewiaki przedstawiła inscenizację historyczną, podczas której recytowano wiersze i wspominano tych, którzy polegli w pierwszych dniach wojny na Kociewiu.
Sporo tajemniczych lasów rośnie na kociewskiej ziemi – powiedziała Majka Rużała z zespołu Piaseckie Kociewiaki. – To miejsca hitlerowskiej kaźni niewinnych ofiar – dla nas najdroższe miejsca uświęcone krwią męczenników to Górna Grupa, Cisowy Las, Zajączek, Szpęgawsk. Są też inne – jak tczewskie koszary.
Zuzanna Tarnowska, Marcelina Czajkowska, Jagoda Tarnowska, Katarzyna Grudzińska, Martyna Kwiatkowska śpiewały i recytowały dla licznie zgromadzonych uczestników sesji. Wśród nich były dzieci i wnuki tych, którzy zginęli w 1939 roku. Martyna Kwiatkowska, z Piaseckich Kociewiaków przypomniała, że do takich należał ksiądz Leon Kurowski, proboszcz lalkowski, a potem gniewski. W czasie inscenizacji wymieniono kilkadziesiąt nazwisk ofiar krwawej jesieni kociewskiej. Program przygotował ks. Wawrzyniec Ciesielski i Jan Ejankowski.
- W muzeum będziemy gościć młodzież z gniewskich szkół – powiedział Jan Ejankowski. – Zapoznamy ich z faktami krwawej kociewskiej jesieni.
Uczestnicy wysłuchali referatu prof. Józefa Borzyszkowskiego z Uniwersytetu Gdańskiego, który powiedział, że rok 1939 jest zapominany. Obecnie próbuje się niektóre fakty historyczne przedstawiać w innym świetle. Przypomniał, że duże zasługi w zakresie badań nad wydarzeniami z 1939 roku ma Fundacja Pomorskiego Archiwum Armii Krajowej.
- Często ludzie, którzy nie mają kompetencji tworzą fałszywy, nowy obraz okupacji – powiedział prof. Borzyszkowski. – Pojawiają się też fałszywi świadkowie, którzy wtedy mieli kilka lub kilkanaście lat.
Prof. Borzyszkowski przypomniał, że na ziemiach polskich powstawały obozy koncentracyjne. Pomorze we wrześniu, październiku, listopadzie 1939 roku również zostało usłane miejscami morderstw, dolinami śmierci.
Referat wygłosił również Ryszard Szwoch ze Starogardu Gd., który mówił o eksterminacji ludności Kociewia, podczas krwawej pomorskiej jesieni 1939 roku. Stwierdził, że zanim doszło do kapitulacji, Niemcy realizowali plan wyniszczenia ludności Pomorza. Hitlerowcy nie czekali na podpisanie kapitulacji, ale wraz z przejęciem każdego skrawka Pomorza przystępowali do eksterminacji ludności. Policja i wojsko tworzyły w terenie ośrodki władzy. Miało to być zabezpieczeniem dla frontowego zaplecza. Przy pomocy specjalnych list eliminowano Polaków zagrażających nowemu systemowi. W grę wchodziła eliminacja Polaków znanych ze swojego patriotyzmu? Śmiercią karano tych, którzy nie podporządkowywali się zarządzeniom okupanta. Bezwzględny terror paraliżował ludność polską, zaniepokojoną o swój los w wyniku niepowodzeń wojny obronnej 1939 roku.
W Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego otwarto wystawę na której zgromadzono pamiątki po tych, którzy zginęli na ziemi kociewskiej. Prawdopodobnie pierwszą ofiarą wojny na tym terenie był 19-letni Bronisław Eckmann, rozstrzelany w Małej Karczmie. Wśród straconych był ksiądz Augustyn Bukolt, który zginął w lesie szpęgawskim. Od 1920 roku był proboszczem w Piasecznie i patronował Towarzystwu Ludowemu. Nie uszedł śmierci również Ksawery Pozorski, członek Towarzystwa Powstańców i Wojaków z Piaseczna, który schował jego sztandar na wieży kościoła w Piasecznie. Na wystawie znalazła się między innymi książeczka wojskowa Józefa Kubata, który zginął w Szpęgawsku. W 1939 r. Niemcy pojmali Augustyna Czyżewskiego, działacza polonijnego na Powiślu. Są też zdjęcia księży Kazimierza Wojtaszewskiego i Stanisława Kotewicza rozstrzelanego w Górnej Grupie. Zachowała się pamiątkowa grawerowana szabla Franciszka Binerowskiego, nauczyciela z Pieniążkowa. Wystawa pokazuje również tragiczne losy rodziny Orłowskich ze Szprudowa, a także Lucjana Malaka, który był naczelnikiem poczty w Gniewie, a zginął 3 listopada 1939 roku w lesie szpęgawskim.
- To ojciec mojego męża – powiedziała nam Urszula Malak. – Przyjechaliśmy z Gdańska zobaczyć wystawę.
W gablotach są dokumenty Piotra Nicy, który był w obozie karnym w Potulicach, zaś Franciszek Nica, gospodarz z Widlic, został rozstrzelany w lesie szpęgawskim. Dwaj bracia Leon, alumn Seminarium Duchownego w Peliplinie, oraz Jan student medycyny zamordowani zostali w Łodzi w 1940 roku.
Odwiedzając na początku listopada kociewskie cmentarze trzeba zapalić lampki pod tablicami, na których wyryto nazwiska tych, którzy zginęli w pierwszych miesiącach II wojny światowej.
Ekspozycję można zwiedzać w Muzeum Historii Polskiego Ruchu Ludowego, które czynne jest codziennie w godzinach od 9 do 13. Grupy zorganizowane, po uprzednim uzgodnieniu, mogą zwiedzić muzeum także w innych godzinach. Wystawa potrwa przez kilka miesięcy.
Autor artykułu: Józef Ziółkowski